wtorek, 4 listopada 2014

MOJE POCZĄTKI

Dla osoby, która dopiero zaczyna prowadzenie swojego bloga, pierwszy post chyba jest najtrudniejszy do napisania. Tak przynajmniej jest ze mną. Nie wiem czy się spotka z aprobatą ze strony czytających, czy też zostanie uznany za stek bzdur.
Prowadzenie bloga planowałam rozpocząć już kilka tygodni temu, ale niestety okoliczności dnia codziennego nie sprzyjały wcześniej do tego abym mogła rozpocząć tą moją przygodę z pisaniem i poświęcić temu wystarczająco dużo czasu. Okoliczności, o których wspominam to niestety choroba moich chłopców. Tymon od września uczęszcza do żłobka i niestety co za tym idzie zaczął przynosić wirusy do domu. Najpierw małe przeziębienie, które szybko minęło a potem bardziej złośliwy wirus, który zadomowił się u nas na dłużej. Walczyliśmy z gorączką, silnym katarem i uciążliwym kaszlem. Po dwutygodniowej walce udało nam się tego "złego ducha" wypędzić z organizmu dziecka. Miłosza również nie oszczędziło. Dlatego też w kolejnym poście będę chciała podpowiedzieć, doradzić innym mamom co powinno znajdować się w podręcznej apteczce dla małego domownika. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz