Jak to zwykle bywa zanim się położę spać muszę jeszcze dać po buziaku moim śpiącym chłopcom i dotknąć ich główek, sprawdzając czy aby nie mają gorączki (tak już mam od kiedy urodzili się chłopcy). Z moim T praktycznie codziennie kładziemy się spać dość późno i wczoraj akurat była to 23:45. Ja udałam się tradycyjnie do chłopców. Gdy dotknęłam Tymona główki to zdębiałam, po tym co poczułam pod dłoniom. Był tak mocno rozpalony... Nasz starszy Junior przyciąga do siebie wirusy jak magnez. Sama nie wiem skąd u niego tak słaba odporność, a przecież wzmacniam go podając różne witaminki (naturalne oczywiście) soczki własnej lub babcinej roboty, owoce, warzywa. Jedzenie również ma urozmaicane tak aby było zdrowo i smacznie, a mimo to i tak ta odporność jest kiepska. Ponoć dzieci z alergia mają obniżony stopień odporności (a on przecież alergik) no ale aż tak... :( nie ma miesiąca aby nie miał gorączki, ale to co dziś w nocy zobaczyłam na termometrze to mnie przeraziło. Największą gorączkę jaką miał to 39,6°C a dziś zobaczyłam 40,1°C. Te z Was, które mają dzieci to wiedzą, że nie ma nic gorszego od choroby dziecka :( Przeraziła mnie ta temperatura. Szybko podałam syrop na zbicie gorączki i robiliśmy chłodne okłady o około 1-2 stopnie chłodniejsze od temperatury jego ciała, tak aby szoku dziecko nie doznało. Co się biedny nakrzyczał i upłakał przy tych okładach ... nie chciał ich w ogóle. Żal mi go było, ale to było jedyne rozsądne rozwiązanie, które mi przyszło (w tym strachu o niego) do głowy aby pozbyć się tej temperatury (zanim zadzwonię po karetkę jeśli by gorączka nie chciała ustąpić). Czas w takich chwilach upływa strasznie wolno. A ja z niecierpliwością chciałam co chwilę sprawdzać temperaturę czy już się obniża. Jednak po 20 min okładów zrobiłam pomiar i trochę odetchnęłam z ulgą gdy zobaczyłam 39,5°C, tak dziś w nocy ta temperatura mnie zaczęła uspakajać (a jeszcze kilka tygodni temu gdy widziałam taką u synka na termometrze to strasznie się tym martwiłam, bałam i szybko zbijałam ją) a tym razem było inaczej porównując do 40,1°C to 39,5°C było już ok. Ucieszyliśmy się że zaczęła w ogóle spadać i, że obejdzie się baz szpitala. Po ciężkich bojach gorączka spadła do 37,5°C ale ja i tak się martwiłam i nie potrafiłam zasnąć. Całą noc praktycznie latałam z jednego pokoju do drugiego i mierzyłam na zmianę chłopakom temperaturę, bo Miłosza też nie ominęło i podłapał stan podgorączkowy, ale dobrze, że to było tylko 37,7°C i nie rosło.
Dziś nasz Tymon (po ciężkiej nocy) jak zasnął o 11:00 tak wstał po ponad 3h (oczywiście ja z termometrem przy jego uchu z obawy czy nie ma nawrotu temperatury). Na szczęście jest tylko 37,3. Mamy nadzieję, że teraz już będzie tylko lepiej i dzisiejszą noc dziecko prześpi sobie w spokoju (ja i tak będę czuwać, aby nie przegapić ewentualnego skoku temperatury i jeśli coś to podać znacznie wcześniej syrop).
A czy Wy macie jeszcze jakieś sprawdzone sposoby na zbicie gorączki u dzieci? Oczywiście syrop lub czopek obowiązkowo, ale może jeszcze coś innego poza chłodnymi okładami można poczynić. Jeśli coś macie to podzielcie się informacjami w komentarzach. Każda wskazówka jest ważna i pomocna, szczególnie jeśli chodzi o zdrowie dziecka.
Pozdrawiamy Was wszystkich a w szczególności wszystkich rodziców i życzymy dużo zdrowia dla Waszych dzieciaczków :)
Ps. A jeszcze przed snem, chłopcy tak ładnie się bawili i nic nie wskazywało na tak ciężką noc.
Przy tak wysokiej temperaturze ja stosuje kąpiel ochładzajacą ( oczywiście woda nie jest zimna tylko troszkę niższa od temperatury ciała dziecka np.36, 35 stopni C.) Na mojego młodszego synka działa nawet w środku nocy, no i oczywiście Ibufen D na zbicie gorączki dodatkowo.
OdpowiedzUsuńKąpiel chłodząca to faktycznie też dobry pomysł. Całe ciało chłodziło by się od razu tylko, że nie wiem czy nasz Tymon by chciał w środku nocy iść się wykąpać :( bo przy okładach krzyczał, że nie chce ich :( ale dziękujemy za podpowiedź.
UsuńZdrówka dla Tymona :)
OdpowiedzUsuńJa poza lekami przeciwgorączkowymi nic nie mam wypraktykowanego. Jak Oli miał raz ponad 39 stopni to w te pędy pojechaliśmy do ambulatorium na dyżur, bo akurat był weekend. Obym nie musiała drugi raz tego przeżywać. Tak wysoka gorączka może być bardzo niebezpieczna. Stres gigantyczny.
OdpowiedzUsuńZdrówka dla Was!
Stres był naprawdę wielki. Nie ma nic gorszego jak chore dziecko. Pomimo, iż sytuacja w miarę została opanowana to lekarza też odwiedzimy aby sprawdzić czy nic niedobrego nie siedzi w dzieciach.
UsuńDziękujemy za odwiedziny i również życzymy zdrówka :)